Joy (09/2009)

joy09

Mogę być z siebie dumna

Karaibska piękność i nowa ikona stylu. Piosenki Rihanny znają wszyscy. Jej głos intryguje. Jeszcze większe emocje budzi jej historia. „Luz”, „ściema” i „wypas”, a raczej ich angielskie odpowiedniki, należą do jej ulubionych słów. I przypominają, jak bardzo jest młoda. Wypowiedzi w stylu „Uwielbiam książki. Ale gdy chcesz się porządnie odstresować, to nie ma, jak rozwalić kilku wrogów”, w których zachwala swoją konsolę do gier, też nie dodają jej powagi. Taki język, wprawdzie typowy dla zwykłej 21-latki, w wywiadach dla międzynarodowej prasy brzmi nieco egzotycznie. Cóż, egzotyka to znak charakterystyczny Rihanny. Obok słownictwa równie oryginalne są jej uroda i styl. Przykuwają uwagę, a dla wielu młodych kobiet stają się wzorem. Jej sylwetka (smukła i delikatnie umięśniona) to ideał, do którego dążą dziewczyny na całym świecie – tak wynika z czerwcowej ankiety brytyjskiego magazynu „Heat”. Styl nowej gwiazdy muzyki pop i r’n’b doceniło również znane pismo „People”, które umieściło wokalistkę na drugim miejscu wśród 10 najlepiej ubranych kobiet świata. Chwali ją za „słodko-ostry” styl” oraz „inteligentne łączenie szyku z awangardą”. Jest najmłodszą wyróżnioną.

001

Bogini w bikini

Rihanna już piąty rok ciężko pracuje, by dobrze wyglądać. Owszem, natura dała jej wiele, w tym 173 centymetry wzrostu, długie nogi i śliczną kremowobrązową skórę. Ale także – tendencję do tycia. Dodatkowe kilogramy szybko odkładają się u niej na biodrach i udach. „Znam wiele kobiet, które natura obdarzyła doskonałymi nogami. Takie ma chociażby Cameron Diaz. Ale nie ja. Ja muszę nad swoimi ostro pracować”, wyznaje. Dlatego, zanim w 2007 roku pozowała w obcisłej sukience do zdjęć okładkowych na swoją trzecią płytę Good Girl Gone Bad ( która odniosła ogromny sukces), rzuciła swój jedyny nałóg – czekoladę i zwiększyła liczbę treningów w sali fitness. Cały czas musi uważać na to, co je. Unika cukru i mąki, zwłaszcza na kolację: „Pod koniec dnia węglowodany są moim największym wrogiem”, zdradza. Wypracowanie idealnej sylwetki przyszło jej trudniej niż wypracowanie własnego stylu. Moda to jej pasja. „Zawsze miałam totalnego fioła na punkcie ubrań. Już jako dziecko oglądałam z wypiekami na twarzy wszystkie sesje zdjęciowe w międzynarodowych magazynach”, przyznaje. Szuka inspiracji i śledzi trendy. A czasem sama je tworzy, umiejętnie łącząc style, które innym wydają się nie do połączenia. Nie waha się pokazywać ciała. Duuużo ciała. „Urodziłam się i wychowałam na Barbadosie. Tam bikini to strój na każdą okazję”, śmieje się. „Nie lubię hipokryzji i fałszywego wstydu. Nie mam na koncie rozbieranych sesji, ale lubię kokietować, prowokować. Jestem już dorosła”, tłumaczyła, gdy pytano, czy nie jest za młoda na tak seksowne ciuchy. Przyznaje, że przed koncertami i dużymi imprezami korzysta z rad stylistów, ale ostateczne decyzje zwykle podejmuje sama. Tak było, gdy ścięła włosy – jej krótka fryzura upowszechniła zresztą modę na boba. „Sama wyszukuję ubrania do sesji fotograficznych. I muszę przyznać, że gdy potem oglądam swoje seksowne fotki, jestem bardzo dumna. Chyba mogę, prawda?”, śmieje się. Kiedyś była o wiele bardziej skryta, nieśmiała i przesadnie skromna, dziś nie wstydzi się pochwalić samej siebie: „Dobrze czuję się we własnej skórze. Jestem wyluzowana, nie stresuję się. Lubię się pokazywać, lubię, gdy ludzie na mnie patrzą”, oświadcza. A zawsze, kiedy się pokazuje, błyszczy. Największe wrażenie robi jednak na scenie. Bo Rihanna to dużo więcej niż ładna buzia i fajne ciuchy. To przede wszystkim świetny głos, który wyśpiewał już niejeden przebój, w tym bijący rekordy popularności Umbrella. Nic dziwnego, że wszyscy czekają na jej kolejny, czwarty album. Już wiadomo, że ma być bardziej rockandrollowy. Na poprzednich płytach Rihanna z pewnością nie pokazała wszystkich swoich możliwości wokalnych. A te są naprawdę duże, co przyznają nawet konkurentki, łącznie z tą, do której najczęściej jest porównywana, czyli Beyonce: „Ona jest coraz lepsza” – stwierdza z uznaniem żona Jaya-Z, producenta muzycznego, którego wytwórnia płytowa Def Jam od początku wydaje płyty Rihanny.

gucci

Muzycy z Karaibów

Rihanna śmieje się, że muzykę ma w genach. „Mieszkańcy Antyli, gdzie wymieszało się wiele ras i kultur, są niesamowicie muzykalni. Tu wszyscy: przyjaciele, znajomi i niemal obcy sobie ludzie, spotykają się i wspólnie śpiewają. Dorastałam właśnie w takim klimacie”, wspomina. Może i ona do dziś śpiewałaby na karaibskich plażach, gdyby nie spotkała odpowiednich ludzi. Jeszcze pięć lat temu, w 2004 roku, Rihanna była zwyczajną (choć podobno niezwykle pilną) uczennicą liceum w St. Michael. Została wprawdzie wybrana na miss szkoły, ale jej wokalny talent mogli podziwiać głównie sąsiedzi: „Nie przepadali za mną, bo nie dość, że śpiewałam na całe gardło, to jeszcze non stop. Dobijali się do drzwi i grozili policją, ale ja to olewałam”, wspomina. Nie narzeka na swoje dzieciństwo: „Żyliśmy na przyzwoitym poziomie, nie wyrwałam się z biedy, co najwyżej z prowincji”, zapewniała wielokrotnie. Ale jej życie na Barbadosie nie było beztroskie. Zanim jej rodzice się rozwiedli, ojciec miał problemy z alkoholem i narkotykami, mama uciekała w pracę, a na Rihannie spoczywał obowiązek opiekowania się dwojgiem młodszych braci. Muzyka, chór i szkolny zespół stały się jej ucieczką. W „repertuarze” licealistki królowały piosenki jej idolki, Mariah Carey. Jedną z nich, Hero, wykonała podczas szkolnego konkursu. Wtedy jeszcze nie oklaskiwano Rihanny, tylko Robyn Fenty. Bo Rihanna to jej drugie imię. Bliscy i przyjaciele do dziś zresztą wolą używać pierwszego. „Nadal bywa tak, że gdy słyszę Rihanna, nie wiem, o kogo chodzi”, śmieje się wokalistka. Rihanną została dzięki znajomemu, który usłyszał jak, jak śpiewa i przedstawił ją amerykańskiemu producentowi spędzającemu wakacje na Barbadosie. Producent pomógł jej nagrać demo z czterema utworami. Właśnie to demo wylądowało na biurku Jaya-Z – 48 godzin później Robyn Rihanna Fenty podpisywała z nim kontrakt płytowy. Jej debiutancki krążek z 2005 r. rozszedł się w nakładzie 2 mln egzemplarzy. W muzyce r’n’b zaczęła się era Rihanny. Trwa do dziś.

014

Fatalne zauroczenie

„Jeśli nie koncertuję, to znaczy, że jestem w studiu nagraniowym”, żartowała. Rzeczywiście, w ostatnich latach była jedną z najbardziej zajętych gwiazd. Zwłaszcza jeśli uwzględnimy jej kontrakty reklamowe, choćby te dla marek Clinique i Gucci. „Z trudem udaje mi się wykroić chwilę na sport albo fryzjera, o żadnym romansie nie ma mowy”, zapewniała na początku ubiegłego roku, choć zdjęcia pokazywały, że swój miniurlop na Jamajce spędziła w objęciach rapera Chrisa Browna. Długo trzymała ten związek w tajemnicy. A jak długo ukrywała, że Chris okrywa jej twarz nie tylko pocałunkami? Że dopuszcza się wobec niej do przemocy? Przez kolejny rok, dopóki zupełnie inne zdjęcia – jej posiniaczonej, opuchniętej twarzy – nie obiegły prasy. To był szok. Dla wszystkich. „Jestem wstrząśnięty, ona jest dla mnie jak młodsza siostra. Nieważne, czy jesteś gwiazdą, czy pracujesz  w barze szybkiej obsługi – takie rzeczy nigdy nie powinny się zdarzyć”, mówił współpracujący z Rihanną raper Kanye West. Jay-Z nawoływał: „Wszyscy musimy ją teraz wspierać”. A Oprah Winfrey stwierdziła krótko: „Uciekaj od niego!”. W czerwcu, przed sądem Chris przyznał się do pobicia swojej dziewczyny. Zgodnie z wyrokiem nie może się do niej zbliżać na odległość krótszą niż 45 metrów, a jeśli złamie ten zakaz, grozi mu kara 4 lat więzienia. „Nauczyłam się dokładnie dobierać ludzi, którymi się otaczam”, zapewnia Rihanna. Starsi koledzy pilnują, by już nigdy nie stała się jej krzywda. „Jay-Z wszystkim facetom, którzy próbują mnie poderwać, mówi to samo: „Chcesz zobaczyć się z Rihanną? To najpierw musisz zobaczyć się ze mną”, uśmiecha się wokalistka. Chyba jest swojemu szefowi wdzięczna. Choć przyznaje, że doskwiera jej samotność, na razie woli trzymać mężczyzn na dystans. Wprawdzie znów umawia się na randki ale chyba żaden facet nie może teraz liczyć na więcej niż flirt. Także Aubrey „Drake” Graham, kanadyjski aktor i raper, z którym gwiazda widywana jest najczęściej. Bo Rihannę pochłania praca: „Śpiewanie sprawia mi ogromną przyjemność. Jestem wdzięczna losowi za to, że mogę się temu poświęcić. Czuję się silna, gdy widzę tłumy, które okazują mi miłość”, mówi. Premierę nowego albumu zapowiada na przyszły rok. To nie wszystko! Rihanna zamierza w końcu stworzyć własną markę ubrań (wcześniej projekowała dla H&M) i zadebiutować jako… aktorka! „Myślicie, że t zbyt ambitne plany? Skąd? To tylko ich skromna część!”, śmieje się gwiazda.

017

Źródło: Joy 09/2009