Recenzja Unapologetic

 

U
Kiedy 7 września 2012 roku ogłoszono nową trasę Rihanny – Diamonds World Tour 2013 – nikt się nie spodziewał, że dwa miesiące później światło dzienne ujrzy jej siódmy studyjny album – Unapologetic. Nawet dla mnie było to duże zaskoczenie. Myślałem, że świeżo ogłoszone tournée będzie promowało wydany rok wcześniej krążek Talk That Talk. Samo słowo klucz „Diamonds” interpretowałem w odniesieniu do hitu We Found Love („Yellow diamonds in the light”). Na ciąg dalszy promocji Talk That Talk wskazywał również występ na gali MTV Video Music Awards 6 września 2012 roku z medleyem utworów Cockiness (Love It)/We Found Love. Wątpliwości zostały rozwiane pod koniec miesiąca – 27 września w stacjach radiowych na całym świecie zadebiutował utwór Diamonds.

Nowy dyskotekowy hit?

Pierwszy singiel promujący siódmy album Rihanny był dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Mając w pamięci ostatnie hity artystki (Only Girl, S&M, We Found Love, Where Have You Been), które zdominowały klubowe parkiety, myślałem, że fani zostaną obdarzeni kolejnym tanecznym kawałkiem. Dlatego gdy słuchałem utworu Diamonds po raz pierwszy, miałem oczy szeroko otwarte. Byłem zdumiony faktem, że ten delikatny, wrażliwy i pełny nadziei głos to moja ukochana idolka. Bardzo długo nie mogłem przywyknąć do tej ballady. Trudno mi było ją umiejscowić w dyskografii Rihanny, nawet nie wyobrażałem sobie wykonania Diamonds na trasie koncertowej. Już wtedy wiedziałem, że nowy album będzie prezentował zupełnie nowe brzmienie. Rihanna zdecydowanie przeszła na wyższy poziom.

Mimo tego, że Diamonds nie powtórzył sukcesu We Found Love, udało mu się trzykrotnie zdobyć szczyt listy Billboard Hot 100. Singiel miał również większe znaczenie dla fanów, a także dla Rihanny. Utwór ten bowiem został nagrany w hołdzie babci Rih – Clary Lionel – która zmarła na raka kilka miesięcy wcześniej.

 

Rihanna-Diamonds-600
 

Dwa miesiące później, w listopadzie 2012, odbywa się premiera Unapologetic. W międzyczasie zostaje wydany obfity w przyjemne dla oka obrazy teledysk Diamonds, a także remix utworu, wzbogacony o partie wokalne w wykonaniu Kanye Westa. Moment, w którym otrzymałem siódmy krążek, pozostanie na zawsze niezapomniany. Czekało mnie wtedy przesłuchanie wszystkich utworów po raz pierwszy. Do dziś pamiętam, jak męczyłem się z folią, w którą był zapakowany album. Włożyłem płytę do odtwarzacza. Muszę przyznać, że moje pierwsze wrażenie nieco się różni od aktualnej opinii.

O Phresh’u słów kilka…

Utworem otwierającym Unapologetic jest Phresh Out The Runway (na nośnikach fizycznych widnieje zapis Fresh Off The Runway). Myślę, że jest to najbardziej przekombinowany i pokręcony utwór, jaki w życiu słyszałem. Czyżbym nie lubił tej piosenki? Skądże! Jest to mój ulubiony kawałek na albumie, a zdanie, jakim go określiłem, należy w tym przypadku traktować jako komplement najwyższej wagi. Phresh’a miałem okazję usłyszeć jeszcze przed premierą albumu. Nigdy nie zapomnę chwili, w której po raz pierwszy usłyszałem go w całości. Miałem na plecach ciarki, czekałem co będzie dalej. Już wtedy wiedziałem, że fraza „I see you walk, nothing nothing that they do” będzie mi towarzyszyła do końca życia. Byłem bardzo zdziwiony, gdy się dowiedziałem, że za produkcją kawałka stoi David Guetta (którego pamiętamy z Who’s That Chick). Brzmienie Phresh Out The Runway jest bardzo odmienne od jego normalnego stylu. Nie zmieniło to jednak mojego zdania na temat utworu. Do dzisiaj jest moim hitem sztandarowym. Nie wyobrażam sobie choćby dnia bez tego dzikiego beatu.

 

Screen-Shot-2012-12-05-at-1.03.50-PM
 

W ramach ciekawostki – Phresh Out The Runway usłyszeliśmy po raz pierwszy na żywo na mini-trasie 777 Tour. Piosenka została wykonana także na Victoria’s Secret Show. Do dzisiaj nie mogę odżałować faktu, że nie została wydana jako singiel…

I’m going dumb?

Numer trzeci na krążku przypadł piosence Numb. I to właśnie była kompozycja, na którą czekałem najbardziej. Dlaczego? Ponieważ na trackliście albumu (która pojawiła się w sieci miesiąc przed premierą) widniał przy niej napis „featuring Eminem”. Myśląc o niesamowicie popularnym „Love The Way You Lie” i jego kontynuacji, nie wiedziałem, czego się spodziewać. Tytuł wcale nie wskazywał na kolejną balladę. Istotnie nią nie jest. Numb to najmroczniejszy utwór na Unapologetic, ma bardzo hipnotyzujący nastrój, idealny na ponure, jesienne wieczory. Piosenka rozpoczyna się krótkim wprowadzeniem fletu egipskiego, opowiada o ekstazie, upojeniu płynącemu z brania narkotyków i bycia „na haju”. Jakkolwiek jest to temat kontrowersyjny, a sam także tego nie popieram, to piosenka została świetnie wyprodukowana, a głos RiRi powtarzający „I’m going numb, I’m going numb” tylko zachęca do śpiewania razem z nią.

Fani z pewnością pamiętają, że jeszcze przed oficjalną tracklistą Unapologetic w sieci pojawił się plik, który zawierał fragmenty niektórych utworów z nowego albumu. Wśród nich było także Numb. Słysząc refren i nie znając tytułu, byłem święcie przekonany, że Rihanna śpiewa tam „I’m going dumb, I’m going dumb”. Duże było zatem moje zaskoczenie, gdy tylko zajrzałem do tekstu piosenki.

Dollar $igns

„Throw it up, throw it up, watch it all fall out” – tymi słowami rozpoczyna się numer cztery na Unapologetic – Pour It Up. Pamiętam, że nie powalił mnie na samym początku. Wszyscy wokół się nim ekscytowali i podniecali, fraza „Money on my mind, money-money on my mind” otaczała mnie z każdej strony. Ja się niczym nie zachwycałem. Trzeba przyznać – utwór bardzo „badass”, wpada w ucho, ale… nic poza tym. Wiadomość o tym, że zostanie kolejnym singlem promującym album nie ucieszyła mnie zupełnie. Wprawdzie dzisiaj moja opinia o Pour It Up jest lekko zmieniona, wciąż mi czegoś w tej piosence brakuje. Uważam, że skoro opowiada o pieniądzach i ludzkim materializmie, producenci mogli się bardziej postarać. Rozwinięcie warstwy tekstowej również by nie zaszkodziło. Chociaż nie ukrywam, czasem sobie nucę pod nosem „pour it up, pour it up, that’s how we ball out”.

 

Rihanna---Pour-It-Up-video
 

Miłooooooość

Loveeeeeee Song to przykład utworu, o którym moje zdanie zmieniło się o 180 stopni. Obdarzony był moją nienawiścią przez bardzo długi czas. Nic nie mogło zmienić mojego nastawienia. Co sprawiło, że nagle w 2014 pokochałem ten utwór? Nie wiem. Może wpłynęły na to przeżycia osobiste albo zmiana nastroju? Trudno powiedzieć. Loveeeeeee Song to bardzo piękna i uczuciowa ballada opowiadająca o nieodwzajemnionej miłości, wykonana w duecie z raperem Future, który zdecydowanie dodaje kompozycji jeszcze większego uroku. Trudno powiedzieć więcej o tym utworze. To po prostu trzeba czuć. Jest pełen magii i pasji, co można zauważyć dopiero po głębszym wysłuchaniu. Cóż więcej dodać? „I don’t wanna give you the wrong impression. I need love and affection.”

 

Moje siodło czeka!

Stopniowe podgłaśnianie, wyczuwalny niepokój przed mocnym uderzeniem… Tak! Teraz czas na prawdziwą bombę! Czyli piosenka Jump, wyprodukowana przez Chase & Status – uwielbiany przez mnie duet, który odpowiada za Red Lipstick, G4L i Wait Your Turn. Wystarczyło spojrzenie na tracklistę z producentami i już wiedziałem, że będzie to majstersztyk, który pokocham od pierwszego przesłuchania. Tak też się stało. Jump daje dużego powera, polecam zwłaszcza śpiochom! Gwarantuję, że postawi Was na nogi. Piosenka zawiera podtekst seksualny, od którego Rihanna raczej nie stroni, choć w tym przypadku został sprytnie wykorzystany („If you want it, let’s do it. Ride it my pony. My saddle is waiting. Come and jump on it”). Jump zawiera sample utworu „Pony” rapera Ginuwine.

 

London - June 15 (19)
 

Energia towarzysząca piosence została doskonale przedstawiona na trasie Diamonds World Tour. Rihanna, odziana w obcisły skórzany kostium, śpiewa i prezentuje intrygujący układ taneczny w czerwonym świetle, a tymczasem w tle pirotechnicy strzelają ogniem, a na ekranie widzimy nieustannie zmieniające się migające obrazy z obracającym się logiem R.

David Guetta – odsłona druga

Right Now – dlaczego to się znalazło na tak dobrej płycie? Drugi utwór na albumie, który wyprodukował David Guetta, niestety w żadnym stopniu nie przypomina Phresh Out The Runway. Klimatycznie znacznie bliżej mu do Who’s That Chick. Right Now miało być hitem, który podbije dyskoteki i kluby. Tak się nie stało, singiel nie zajął znaczących miejsc na listach przebojów, ale nawet w Polsce udało mu się pojawić w niektórych stacjach radiowych. Z pewnością jedną z przyczyn jest brak teledysku, ale czy tak naprawdę byłby potrzebny? Uważam, że piosenka by nie odniosła sukcesu, jest po prostu nudna, a beat nie zaskakuje w żaden sposób. Cieszę się, że nie został umieszczony w setliście Diamonds World Tour między We Found Love a S&M – byłaby to najzwyklejsza obraza dla obu hitów.

What now? I want you to stay

Po nieudanym „paździerzu” z Guettą słyszymy delikatną melodię fortepianu. Tak, to What Now. Jedna z najlepszych propozycji na albumie. Ballada o rockowym zabarwieniu. O tej piosence mogę mówić tylko w superlatywach, nastraja mnie bardzo pozytywnie i mobilizuje do myślenia o przyszłości. Sam tekst mówi o zagubieniu w codziennym życiu, aczkolwiek został wykonany w całkiem optymistyczny sposób. Wystarczy chęć i determinacja, a zgrabnie wyjdziemy z naszych wszystkich tarapatów i zawirowań. Trzeba cały czas iść dalej. To jest moja osobista interpretacja piosenki, bardzo dużo dla mnie znaczy – pomogła mi w trudnych chwilach. Sądzę, że także wielu innych fanów i fanek szukało pocieszenia w tej melodii.

 

riri_2
 

Nadszedł na jedną z moich najukochańszych piosenek w wykonaniu Rihanny. Niezapomniany duet, nie dający o sobie zapomnieć przez cały rok 2013. Ballada, którą pokochały miliony ludzi jeszcze przed jej oficjalnym wydaniem. Uczuciowa, pasjonująca, wzruszająca i pełna miłości. Przed Państwem drugi singiel z albumu Unapologetic – Stay. Czy trzeba komukolwiek przedstawiać ten utwór? Nie? Też tak sądzę. Widziałem reakcje wielu osób w trakcie słuchania Stay. Zawsze zauważałem smutny wyraz twarzy. Cóż, piosenka ma właśnie taki wydźwięk, ale czy nie daje nadziei? Opowiada o gorącej i pasjonującej miłości, szczerym oddaniu i zaufaniu. Osobiście nie wyobrażam sobie tej piosenki bez partii Mikky’ego Ekko. Jego miły, ciepły i męski głos wspaniale współgra z poruszająco wrażliwym kobiecym głosem Rihanny. Tej pięknej ballady można słuchać w kółko i w kółko, 24 godziny na dobę, 365 dni w roku. I nigdy się nie znudzi, a ja wciąż będę pełen podziwu dla umiejętności wokalnych RiRi, które się ujawniają właśnie tutaj. Więcej takich piosenek proszę…

Me and my baby, czyli miłość bez tragedii

Jedno z największych zaskoczeń na Unapologetic – duet z Chrisem Brownem. Nobody’s Business przywodzi mi na myśl przełom lat 70. i 80., kiedy na parkietach dominowała muzyka disco (Donna Summer, Michael Jackson, Madonna, etc.). Zawsze chciałem usłyszeć Rihannę w takiej odsłonie, więc jedną rzecz z listy marzeń można wykreślić. Nobody’s Business, wzbogacone o sample z utworu M. Jacksona – The Way You Make Me Feel – opowiada o miłości osobistej i niezależnej. Rihanna i Chris wyraźnie podkreślają na złość fotoreporterom, że relacje między nimi to tylko i wyłącznie ich osobista sprawa. Przesłanie piosenki jest krótkie i jednoznaczne, gratuluję producentom ujęcia go w tak chwytliwy dla ucha sposób.

Love Without Tragedy/Mother Mary – największe zaskoczenie na albumie. Sam tytuł już mnie zaintrygował. Jest to bowiem pierwszy przypadek, kiedy tytuł utworu Rihanny jest dwuczłonowy. Są to właściwie dwa utwory połączone w jedną długą, 7-minutową kompozycję.

Love Without Tragedy, trwające niecałe 2 minuty, jest niebezpośrednim odwołaniem się do 2009 roku, kiedy to Chris Brown brutalnie pobił Rihannę, która zaraz po incydencie trafiła do szpitala w ciężkim stanie. Piosenka ta jest ostateczną walką Rih z mroczną przeszłością, a także ogłoszenie nowiny o wybaczeniu Chrisowi. Jak już sam tytuł mówi, każda miłość jest naznaczona pewnego rodzaju piętnem, tragedią, która może odnieść nieprzewidziane skutki w różnych aspektach życia. Nieprzypadkowo Rihanna w tekście odwołuje się do takich postaci jak Marilyn Monroe czy James Dean.

 

Lille - July 20 (b)
 

Love Without Tragedy płynnie przechodzi w najbardziej osobistą część Unapologetic. Mother Mary jest modlitwą, szczerą modlitwą. Wprawdzie słowa są kierowane bezpośrednio do tytułowej Maryi i Jezusa, ale ukryty przekaz jest kierowany do słuchacza. Mówi on o chwytaniu dnia i korzystaniu z życia, tak aby być gotowym na śmierć w każdej chwili i nie żałować tego, co się zrobiło. Każdy ma prawo do odrobiny szaleństwa: „I’d love to be queen”. W końcu „even forever ain’t forever”. Pomijając teksty o miłości, w kwestii lirycznej to właśnie Mother Mary przemawia do mnie najbardziej, daje dużo do myślenia o życiu. Mam nadzieję, drogi Czytelniku, że teraz też myślisz o drugim dnie tej piosenki.

Won’t it just f*cking rain?

Get It Over With bardzo długo uważałem z najnudniejszą – niekoniecznie najgorszą – piosenkę z Unapologetic. Tak bardzo była mi obojętna, że nawet nie miałem ochoty zaglądać w tekst. Nie wiedziałem, że kiedy do tego dojdzie, automatycznie zmieni się moja opinia o niej. Ciemność, grzmoty, burza, błyskawice, deszcz – a na samym końcu słońce? Tak, Get It Over With to piosenka o seksie, idealnie zakamuflowanym przez metaforę dotyczącą pogody. Bez przestudiowania tekstu raczej trudno by było to zauważyć. Skoro mowa o seksie, zapewne myślisz o Birthday Cake albo Cockiness? O nie, Get It Over With to zdecydowanie inna liga. Inicjacja została tutaj przedstawiona z klasą, wcale nie na dziko – to jest właśnie to, co mi się najbardziej podoba w tej piosence. Jakieś skojarzenia? Owszem, podobny zabieg został zastosowany w utworze Skin z albumu LOUD. Jednak tamtejsza warstwa tekstowa jest o wiele bardziej dosłowna i dosadna. Natomiast Get It Over With jest owiane tajemnicą, którą trzeba odkryć samemu…

Oh mama, mama, mama… how could you murder us?

Teraz coś, na co chyba wszyscy czekali jeszcze przed wydaniem albumu! Zapewne wielu z Was się zastanawiało, czy Rihanna zaprezentuje na Unapologetic jakieś rodzime karaibskie rytmy. Owszem, ja również. Nie zawiodłem się. Otrzymaliśmy w prezencie godnego następcę Man Down i Watch n’Learn, czyli No Love Allowed. Kolejny kawałek o miłości? Nieszczęśliwej miłości? Cóż, życie! Za to biodra się same ruszają już przy pierwszych sekundach czystego reggae. Przyznać się – kto nuci pod nosem „n*gga, is you blind”?

 

London - June 15 (17)
Szara końcówka

 

Może nie dosłownie szara! Ostatnie dwa utwory na Unapologetic – Lost in Paradise i Half of Me – to według mnie bardzo dobre utwory, niestety raczej zapomniane przez Rihannę, nie doczekały się żadnej promocji. A szkoda, bo obie piosenki są radio-friendly. Myślę, że zostałyby nieźle przyjęte jako single. Cóż można powiedzieć o tematyce utworów? W obu przypadkach jest ona podobna – mówią o sławie i miłości, są osobiste. Naprawdę żałuję, że żadnego z nich nie usłyszeliśmy na żywo. Może jeszcze kiedyś przyjdzie na to czas, w końcu Rihanna lubi zaskakiwać. Moja osobista prośba – nie ignorujcie tych dwóch piosenek tylko dlatego, że nie zostały nigdzie wykonane ani odtworzone, to wcale nie umniejsza ich wartości. Myślę, że żaden słuchacz nie pożałuje poświęcenia paru minut na Lost in Paradise i Half of Me.

 

Właśnie kończę pisanie pierwszego artykułu na stronę, czuję się naprawdę zmęczony, ale jednocześnie zadowolony ze swojej pracy. Mimo tego, że album nie jest Ci obcy, mam nadzieję drogi Czytelniku, że przybliżyłem Cię do niego chociaż w najmniejszym stopniu. Liczę, że uznasz, iż warto sobie odświeżyć Unapologetic jeszcze przed premierą #R8. A osoby, które jeszcze nie miały okazji przesłuchać albumu? Do roboty! Bo jeśli Rihanna zacznie wydawać nowe utwory to – możecie mi wierzyć, nie będziecie mieli czasu na wyjęcie płyty z pudełka! Zachęcam zatem wszystkich, włączcie album jeszcze dziś, postarajcie się wsłuchać w każdy utwór i spróbować go zinterpretować na własny sposób. Kto wie, może odkryjecie jeszcze coś nowego? So keep calm and shine bright like a diamond!

 

Michał (G4L)