Droga do ANTI – prawda i mity

ad

Droga do ANTI

W nocy z 27 na 28 stycznia światło dzienne ujrzała nowa, długo-wyczekiwana płyta Rihanny. Postanowiliśmy zatem przyjrzeć się historii wydania tego krążka, a przede wszystkim sprawdzić ile było prawdy we wszystkich doniesieniach na temat ósmej płyty Rihanny.

Pierwsze informacje o premierze nowego albumu Rihanny zaczęły pojawiać się już w 2013 r. kiedy to wokalistka dopiero rozpoczęła prace nad albumem. Co poniektórzy równym głosem zaczęli przewidywać, że płyta będzie miała „typowy” termin premiery – listopad. RiRi była jednak niewzruszona tymi doniesieniami kwitując to wyłącznie słynnym już hasłem „Soon” (tłum. „wkrótce). Nie pomogły nawet ogłoszenia mało znanych radiowców, które Barbadoska podsumowała prosto – wszelkie newsy o #R8 wyjdą wyłącznie od niej. Z czasem widać jak istotne znaczenie miało to stwierdzenie. Wszystkie dalsze pogłoski o premierze tego albumu były bowiem nieprawdziwe, a faktyczna premiera zaskoczyła wszystkich.

W pierwszym etapie pracy na albumem Rihanna nagrała takie utwory jak „Love On The Brain”, „Higher” czy „Kiss It Better”. W grudniu 2014 r. swoją współpracę przy projekcie zaproponował nie kto inny jak Kanye West. Czy był dla „ANTI” tym samym co góra lodowa dla Titanica? Tego możemy się nigdy nie dowiedzieć.

W efekcie tej współpracy Rihanna zdecydowała się wypuścić jako pierwszy singiel kolaborację „FourFiveSeconds” z Kanye West oraz 1/4 The Beatles – Sir Paul McCartney. Utwór zdobył początkowe mieszane recenzje od fanów nieprzyzwyczajonych do takiego brzmienia w wykonaniu „królowej hitów”. Dopiero czas pokazał, że FFS odniósł porównywalny sukces do jej największych hitów, a co najważniejsze – pozwolił jej zdobyć zupełnie nową rzeszę odbiorców.

Kolejny singiel „Bitch Better Have My Money” stworzony we współpracy z kolegą Westa, Travisem Scottem, był jednak powrotem do „zadziornej” Rihanny. Hymn skierowany do jej byłych księgowych (którzy praktycznie doprowadzili do jej bankructwa) zdawał się być jednak za ostry dla radiostacji, a także dla…YouTube. Teledysk dołączył do szerokiego grona zbanowanych klipów panny Fenty stąd też nieporównywalna mniejsza ilość wyświetleń w porównywaniu choćby wspomnianym FFS.

Utwór „American Oxygen” pokazywał, że Rihannę ciągnie jednak do czegoś innego. Prace nad albumem zatem trwały dalej. Można wręcz stwierdzić, że projekt zaczął ewoluować.

W tym czasie piosenkarka prowadziła rozmowy z utalentowanym artystą Royem Nachum. W wyniku zafascynowania jego kolekcją obrazów i rzeźb „Niewidomy”, RiRi poprosiła o przygotowanie obrazu na okładkę jej najnowszego wydawnictwa. Tak powstała słynna już okładka ukazująca małą Rihannę z koroną przesłaniającą oczy, z czerwonym balonem w ręku. Okładka powstała już w marcu 2015 r. i zastąpiła początkowy projekt wykorzystania jednego ze zdjęć z sesji Paolo Roversi.

Wraz z pracami nad nową muzyką, Rihanna tworzyła także soundtrack do animacji „Home”. To właśnie przecieki z nagrań do Home wprowadziły większe zamieszanie wśród fanów, którzy słyszeli o współpracy m.in. z Kieszą czy „klubowych przebojach” i myśleli, że chodzi o nowy album studyjny. O ile prace nad soundtrackiem były bardzo zaawansowane, o tyle R8 ciągle się rozwijał.

W marcu 2015 r. pojawił się nowy serwis streamingowy Tidal, który szybko stał się jednym z najbardziej komentowanych tematów – ze względu na obecność celebrytów w zarządzie firmy. Swój udział w firmie ma także Rihanna. Wbrew powszechnej opinii nie chodzi tutaj o poszerzanie objętości swojego portfela. Już przy premierze „FourFiveSeconds” Rihanna spotkała się z pierwszymi problemami w próbie niespodziewanego wydania singla. Utwór początkowo dostępny był do odsłuchania wyłącznie na jej stronie www.rihannanow.com. Jeszcze przez kilka dni piosenka miała problemy z pojawianiem się w iTunes w poszczególnych krajach. Wiele osób przekonanych było, że utwór po prostu nie znalazł zainteresowania. Nic bardziej mylnego. Mimo, że Rihanna miała od tego momentu pełną kontrolę nad swoją muzyką (za sprawą jej „wytwórni” Westbury Road Entertainment) nadal musiała poddać się całemu etapowi publikowania muzyki w serwisach cyfrowych. Tidal, będący pod kontrolą Roc Nation, pozwalał jej ominąć skomplikowany i czasochłonny etap.

Prace nad albumem były coraz bardziej zaawansowane, a RiRi testowała upodobania fanów krótkimi teaserami – „Higher”, „Kiss It Better”, „Nothing Promised”. Atmosferę podgrzało wykorzystanie utworu nazywanego „A Night” (teraz „Goodnight Gotham”) w reklamie Diora. Wszystko wskazywało na to, że album ukaże się wkrótce. Niestety RiRi czekała jeszcze na pomoc producenta wykonawczego płyty – Kanye West.

Tak dotarliśmy do października, kiedy to Rihanna niespodziewanie zaprezentowała światu okładkę nowego albumu! Po tym jednak nastąpiła cisza. W oczekiwaniu fanom miała pomóc strona ANTIdiaRY, którą RiRi przygotowała wraz z ekipą Samsunga i Woodkidem już w wakacje. Plotki o sekretnym kontrakcie Rihanny z Samsungiem pojawiły się dopiero w październiku, mimo, że rozmowy na ten temat trwały już od wielu miesięcy. To właśnie ta współpraca pozwoliła RiRi zrealizowanie premiery płyty w taki sposób jaki sobie wymarzyła.

ANTI to już ósmy album w karierze piosenkarki. Po 10 latach w showbiznesie można śmiało stwierdzić, że ma ugruntowaną pozycję w czołówce największych gwiazd naszej epoki. Mimo wszystko nadal podnosi ciśnienie tzw. „hejterom” jakby miał to być dopiero jej drugi album ukazujący czy jeszcze jest w stanie być królową klubowych hitów czy jest tzw. „one hit wonder”. Także jej młodsi słuchacze, którzy dołączyli do „Rihanna Navy” wraz z premierą „We Found Love” zdają się zapominać, że Rihanna ma już 13 hitów #1 na Billboardzie i nie musi już nic udowadniać. Na tym zależało też samej artystce, która bardzo liczy się z opinią wiernych fanów. Wspominane ANTIdiaRy miało za zadanie ukazanie drogi i ewolucji do ANTI – wzlotów i upadków, próby kontroli nad swoim brzmieniem. Głęboka metafora zdawała się jednak być zbyt rozbudowana dla fanów pragnących tylko wzbogacić swoją kolekcję mp3.

Końcówka 2015 r. było to już apogeum różnorodnych plotek i doniesień. Tak naprawdę nikt, poza najbliższymi współpracownikami panny Fenty, nie miał pojęcia kiedy i jak zostanie wydany album. Takich informacji nie posiadali m.in. różnorodni producenci chwalący się kolejnymi singlami, które miały ukazać się na ANTI. Duże zamieszanie w społeczności fanów wprowadził niejaki Glass John (producent „Kiss It Better”), który wraz z piosenkarką Natalią Kills zaczęli naprowadzać fanów na „domniemaną” premierę – 6 listopada. Album miał ukazać się w urodziny Johna… Jak to bywa z plotkami, informacja szybko rozpowszechniła się po sieci i niektórzy uznali to wręcz za pewną informację. My możemy jednak potwierdzić, że album nigdy nie miał pojawić się w tym terminie.

Wspomniany Glass John jeszcze kilkukrotnie podniósł fanom ciśnienie, kiedy jednego wieczoru zaczął komentować na Twitterze o swoim związku (małżeństwie) z Rihanną. Czemu to służyło? Oczywiście zwróceniu na siebie uwagi. W tym czasie Rihanna domykała już tracklistę płyty i zdecydowała się na zrezygnowanie wielu z ponad 50 nagranych piosenek. Zrezygnowała m.in. z piosenki przygotowanej przez Azealia Banks co przyprawiło raperkę o kolejny atak złości i podzielenie się nim na Twitterze (a co za tym dalej idzie obydwie artystki przestały się wzajemnie obserwować w portalu). Działanie Glass Johna przyniosło rezultat, bo o piosence „Kiss It Better” stało się na tyle głośno, że znalazła się na płycie. Z utworu zniknęły jednak zwrotki Natalii Kills. Być może to właśnie jej udział postawił utwór pod znakiem zapytania.

Należy pamiętać, że ANTI stało się hasłem-kluczem zwracającym uwagę mediów z całego świata. Wielu artystów wykorzystywało go do samo promocji. Jedną z takich osób, była m.in. Sia, która promocję nowego albumu zbudowała na historii o „odrzuceniu utworów” przez m.in. Rihannę, Adele czy Beyonce. Wystarczy wpisać w wyszukiwarę „Sia, Rihanna, ANTI”, aby przekonać się jaki efekt to przyniosło. Tracklista ANTI udowadnia jednak, że Rihanna nie chciała „pewniaków”, które zawładną listami przebojów.

Rihanna rozważała wydanie płyty pod koniec 2015 r. jednak cały czas oczekiwała na producenta wykonawczego. W grudniu podjęła ostateczną decyzję – Kanye West przestaje być producentem wykonawczym płyty. Z tego też powodu RiRi wzięła całkowicie w swoje ręce także ostateczny etap produkcji płyty. Najprawdopodobniej z tego też powodu na ostatecznej trackliście płyty nie pojawiły się trzy pierwsze single – wyprodukowane właśnie przez Kanye. ANTI to w 100% płyta stworzona przez Rihannę – zarówno jeżeli chodzi o jej produkcję jak i pisanie tekstów. Z tego też powodu musiała je zastąpić innymi utworami (czyżby wtedy do łask powrócił „Kiss It Better”?).

Jeszcze podczas wizyty w Paryżu w styczniu 2016 r. Rihanna prowadziła ostateczne prace nad albumem. Zafascynowała utworem „New person, same old mistakes” Tame Impala, postanowiła skontaktować się z zespołem w celu uzyskania zgody na przygotowanie coveru utworu. Niektórzy zarzucają, że utwór jest zbyt wierną kopią oryginału jednak warto zwrócić uwagę, że na jego nagranie miała dosłownie kilka godzin. Czy powinna była się wstrzymać z jego zamieszczeniem na płycie? Chyba nikt z fanów RiRi nie ma wątpliwości, że utwór idealnie wkomponował się w atmosferę ANTI. Wraz z zakończeniem wizyty w Paryżu album był już całkowicie gotowy.

Premiera ANTI

Kiedy Rihanna wraz ze swoją ekipą zaczęła świętować zakończenie pracy nad płytą, fani nie spodziewali się nawet, że od premiery ANTI dzielą ich wyłącznie dni. Było to jednak możliwe za sprawą zaplanowanej premiery na Tidalu. Ekipa Rihanny zdecydowała się na pierwszy tydzień dostępności albumu w „cyfrze”, aby powstrzymać przecieki płyty. Kiedy album trafia bowiem do produkcji fizycznej, przecieki możliwe są już na tydzień przez jego premierą. Premiera cyfrowa umożliwia jednak zachowanie tajemnicy aż do ostatnich godzin.

Czemu zatem płyta ukazała się już w czwartek? Nie był to efekt niekontrolowanego przecieku, a 24-godzinnej wyłączności w serwisie Tidal. Rihannie zależało na tym, aby trafił do najszerszego grona słuchaczy. Cały czas świadoma powszechnej opinii o byciu „maszynką do robienia hitów” wiedziała jak zachęcić do przesłuchania płyty nawet przez największych sceptyków. Dodatkowo Rihanna zdecydowała się tego samego dnia na wypuszczenie pierwszego singla promującego album – pierwszego, ponieważ wiedziała już, że 3 poprzednie utwory nie pojawią się na płycie, która przez rok zmieniała cały czas swoje oblicze. Tym samym sposobem już o godz. 14:00 czasu polskiego wszędzie na świecie rozbrzmiał nowy utwór „Work” z udziałem Drake. Singiel ukazał się we wszystkich serwisach poza Spotify. To miało wynagrodzić im następny ruch.

Fani ciągle oczekiwali na odsłonięcie ostatniego pokoju ANTIdiaRY. Działania musiały być zatem zsynchronizowane. To właśnie po ukazaniu się tego pokoju Rihanna mogła ogłosić światu premierę nowej płyty. No skutek niespodziewanego zwrotu wydarzeń fragmenty albumu pojawiły się na Tidal jeszcze przed północą, w środę 27 stycznia. Teasery te początkowo miały przejść niezauważenie, jednak Navy są mistrzami w wykopywaniu newsów, a co za tym idzie wkrótce odkryli cały album. Te kilka godzin nie zaszkodziło jednak pełnej premierze płyty. Rihanna ogłosiła, że jej nowy album jest już w całości dostępny do przesłuchania i pobrania z pomocą kuponu w najwyższej jakości! 1 milion użytkowników mógł pobrać płytę całkowicie za darmo!! To było zagranie bardzo w stylu – ANTI.

Statystyki, prawda i mity

Kiedy fani próbowali odgadywać kolejne domniemane daty premiery ANTI, zastanawiano się przede wszystkim, który termin będzie najlepszy, aby osiągnąć „szczyt Billboard”. Czy zależało na tym samej zainteresowanej? Jak widać nie bardzo. Nie przerażała jej ani premiera płyty Taylor Swift czy Adele. To nie one były „przyczyną przełożenia premiery płyty” (cudzysłów oczywiście wskazuje naszą ironię). Rihanna od początku planowała rozdać swój album fanom. Działanie to mogłoby nie spotkać się z aprobatą np. wytwórni płytowych, ale jak już wiemy – Rihanna została własną szefową i to ona decydowała w jaki sposób przekazane zostaną mastery. Z pomocą Jay Z znalazła dobrego partnera do spełnienia swojej wizji „ANTIpremiery”. Tym samym „super szybko” po zakończeniu nagrywania płyty mogła zamieścić ją w serwisie Tidal.

Mylą się jednak Ci, którzy wyobrażają sobie „przejście” Rihanny z dotychczasowej wytwórni Def Jam do nowej. Faktycznie nic poza nową nazwą się nie zmieniło. Rihanna cały czas współpracuje z tymi samymi ludźmi, a tak naprawdę całym składem wytwórni Westbury Road jest jedynie ona sama. Celem tego ruchu była wyłącznie możliwość kontroli nad własną muzyką.

Nie jest to pierwszy raz, kiedy Rihanna przejmuje nad czymś kontrolę. RiRi jest już właścicielką kilku firm odpowiadających za różne dziedziny jej kariery – co ciekawe wszystkim nadaje nazwy ulic z dzieciństwa. Jedynym wyjątkiem jest jej firma „matka” Rojad Trade, której nazwa powstała z połączenia imion jej braci – Rorreya i Rajada. Skąd takie zagranie? Tutaj należy powrócić do wspomnianych wcześniej księgowych, którzy w bardzo krótkim okresie czasu doprowadzili piosenkarkę do bankructwa. W momencie zerwania „współpracy” (drogą sądową) Rihanna zdecydowała, że może polegać wyłącznie na sobie i swoich bardzo zaufanych współpracownikach. Przez pierwsze lata kariery wbrew powszechnej opinii Rihanna nie zarabiała „grubych kokosów”. Cały dochód ze sprzedaży jej muzyki był dzielony pomiędzy wytwórnie, producentów czy nawet „ojca” jej sukcesu Evana Rogersa, który niestety zamienił RiRi w swoją maszynkę do robienia pieniędzy.

Mylą się Ci, którzy uważają, że wspomniane firmy mają swoje „biura”. Tak naprawdę od strony technicznej pracownikami tych firm jest jej managent – Roc Nation. Nie należy jednak mylić Roc Nation z wytwórnią płytową. Cały czas za dystrybucję jej płyt odpowiada Def Jam oraz Universal Music Group. Stąd też np. we Francji bez zmian promocją Rihanny zajmuje się Def Jam France, a nie np. Sony Music France (wytwórnia Roc Nation jest bezpośrednio związana z Sony Music). Rihanna wyłącznie skróciła etap publikacji nowej muzyki. To ona i jej najbliższa ekipa odpowiadają za nagranie, opublikowanie i promocję muzyki. Tym samym droga muzyki nie wygląda już tak:

Rihanna > Managment > Def Jam > UMG > serwisy cyfrowe + sprzedaż fizyczna

a prezentuje się następująco:

Westbury Road Ent (Rihanna) + Roc Nation (managment) > serwisy cyfrowe
Westbury Road Ent (Rihanna) + Roc Nation (managment) > Def Jam + UMG > sprzedaż fizyczna

Czy to faktycznie usprawniło premierę płyty? Jeżeli ANTI pojawiło się w sprzedaży zaledwie tydzień po zakończeniu prac to zdecydowanie można uznać, że tak. Dodatkowo nie doszło do przecieków albumu, a wszystkie pozostałe gałęzie promocji/produkcji otrzymały album już w tym samym czasie (w piątek). Minus tego działania jest taki, że niektóre kanały dystrybucyjne nie były przygotowane na taki rozwój wydarzeń – w Ameryce Południowej płyta ma ukazać się dopiero za kilka tygodni. Ale ten milion darmowych pobrań albumu miał zrekompensować takie zagranie.

Rihanna ani jej ekipa nie spodziewali się jednak tak dużego zainteresowania albumem (serio?!). Tym samym „kupon promocyjny” został wykorzystany w zaledwie 15 godzin – Tidal przewidywał, że zajmie to więcej niż 24 godziny! W ten sposób ANTI stał się albumem, który najszybciej uzyskał status platynowej płyty!  Niektórzy zarzucają, że certyfikat ten nie powinien zostać uznany, bowiem milion kopii został zakupiony przez Samsung. Tutaj jednak warto wspomnieć, że RIAA nie brało pod uwagę samego faktu zakupu 1 miliona sztuk, ale fakt ich pobrania. Tutaj nie ma co zaprzeczać, że milion osób świadomie, z nieprzymuszonej woli, pobrało ANTI. Podobne zagranie zastosował Jay Z w ramach promocji albumu Holy Grail… czy U2 podczas słynnej kampanii z Apple. W tych przypadkach uzyskanie certyfikatu trwało jednak dłużej, bo nie wszyscy użytkownicy zechcieli ich posłuchać. Nie ma zatem wątpliwości, że certyfikat w przypadku Rihanny był jak najbardziej zasłużony, a wręcz do jego uzyskania przyczynili się „hejterzy”, który z niecierpliwością przesłuchali album. Zagranie to powstrzymało jedynie rozpowszechnianie się płyty po nielegalnych torrentach itp. Po co ściągać album z wirusami jeżeli można go mieć legalnie w najlepszej jakości.

Tempo w jakim ANTI rozszedł się w Tidal doprowadziło do innego niezamierzonego efektu. Te kilka godzin jak płyta dostępna była w serwisie po wyczerpaniu „miliona” zaczęły zliczać się do sprzedaży. Ważne: 1 milion darmowych sztuk nie był uznany przez Billboard, który wymaga, aby album miał cenę (tę zasadę wykorzystała kiedyś Lady Gaga oferując swój album za $0,99 co pozwoliła na fenomenalny debiut na Billboardzie). Płyta dostępna wyłącznie w Tidalu przez dosłownie moment notowania liczonego od piątku (początek dnia) do czwartku (zakończenie sprzedaży w danym dniu) została uwzględniona w kolejnym podsumowaniu sprzedaży. ANTI „zadebiutowało” na 27 miejscu sprzedając około 500 sztuk. Temat ten szybko podchwycili hejterzy oraz mało zorientowane osoby, które faktycznie były przekonane, że tylko kilka osób zainteresowała się albumem.

Od piątku 29 stycznia album był już dostępny w sprzedaży cyfrowej, wyłącznie w serwisach premium. Niektóre serwisy miały za złe premierę płyty w Tidalu stąd też próżno było szukać banneru reklamowego w iTunes czy całej płyty w Spotify.

Czy milion darmowych sztuk zniechęcił fanów do zakupu płyty? Nic a nic. W kolejnym podsumowaniu Billboardu dowiedzieliśmy się, że album sprzedał się w nakładzie 166 tys. sztuk w USA dając tym samym zasłużone #1 miejsce. Niektórzy powiedzieli by, że jest to słaby wynik, jednak my pragniemy podkreślić dwie ważne rzeczy:

  1. album został pobrany za darmo w nakładzie 1 miliona sztuk (nie wliczone do notowania)
  2. przez tydzień od 29 stycznia do 4 lutego dostępny był on wyłącznie w sprzedaży cyfrowej

Od 5 lutego album dostępny jest już w sprzedaży fizycznej, a co za tym idzie – interesujący będzie także nadchodzące podsumowanie Billboard. Pokaże ono czy fani piosenkarki nadal są chętni kupować album po a) otrzymaniu go za darmo b) posiadaniu go w wersji cyfrowej np. z iTunes. W piątek wreszcie album ukazał się także w Spotify co dodatkowo może zwiększyć jego „nakład” w ostatecznym podsumowaniu. Od 1 lutego bowiem każde 1500 odtworzeń jednego utworu liczone jest jako 1 zakupiony album.

Podsumowanie

Premiera ANTI mogła się wydawać niektórym za chaotyczną jednak trzeba zadać sobie pytanie, kto tak naprawdę jest temu winien? Czy była to Rihanna, która cały czas powstrzymywała się od podania ostatecznej daty premiery dając de facto najwięcej prawdziwych informacji o płycie? Czy może wszelkie „źródła” na bieżąco komentujące etap prac nad albumem?

Naszym zdaniem niestety winę trzeba przenieść na serwisy publikujące kolejne daty domniemanej premiery, opierając swoje informacje wyłącznie na informacjach zasłyszanych. Przede wszystkim – informacjach niesprawdzonych.

Po niespodziewanym wydaniu albumu przez Dawida Bowie czy Beyonce w 2013 roku wszyscy oczekują, że kolejny artyści pójdą w ich ślady. Tym samym zamieniają się w „detektywów” próbujących znaleźć jak najwięcej informacji. Sami artyści coraz bardziej próbują przestrzec się przed ewentualnymi przeciekami.

O ile w przypadku Beyonce taka tajemnica zawsze utrzymywana jest do samego końca (mało jest doniesień do nagraniu przez Beyonce nowej płyty, która powstawała dokładnie w tym samym czasie co ANTI), o tyle w przypadku Rihanny liczy się przede wszystkim ilość wyświetleń artykułu. W przeciek informacji o płycie np. Beyonce czy Adele nikt nie uwierzy, a ich fani czekają cierpliwie aż same zainteresowane wypowiedzą się na ten temat. Jakakolwiek próba przecieku informacji będzie wręcz porównywalna do zdrady stanu. Temat Rihanny jednak cały czas podnosi ciśnienie zarówno fanom jak i hejterom. Nie ważne co gadają… ważne, żeby gadali. Tym samym osoba nie będąca na bieżąco z twórczością Rihanny mogłaby odnieść wrażenie, że Rihanna przez cały czas nie wiedziała co robi, imprezowała zamiast pracować nad płytą, szukała kompozytorów, którzy napiszą jej hit (bo w końcu sama nie pisze), a ostatecznie przestraszyła się Adele. Mamy nadzieję, że udało nam się poniekąd zapewnić Was, że przez cały czas dokładnie wiedziała co robi, a ANTI poświęciła więcej uwagi niż wszystkim poprzednim albumom razem wziętym. Dzięki temu ANTI ukazuje w 100% prawdziwą Rihannę, która od zawsze powtarzała, że nie lubi popowych piosenek, które najczęściej słyszy w radiu, a sama chodzi na koncerty The Weeknd, Drake czy The Killers. Od początku do końca ANTI udowadnia, że Rihanna jest świadoma swojej muzyki i jedyne co stara się udowodnić to, że nie wszystko co o niej mówią jest prawdą.

Nie wierzycie? Wystarczy przesłuchać ANTI. Album broni się sam!

Uwaga: artykuł niestanowi oficjalnego oświadczenia strony rihannadaily.pl, a jedynie jest próbą przybliżenia tematu z pozycji fana.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *